Analizy i komentarze

RSS
2011-12-21
W 2012 roku – końca świata nie będzie

Końca świata w 2012 roku nie będzie. Możemy spać spokojnie aż do 4772 roku. Tak wynika z zapisków Majów na płaskorzeźbach w Palenque.
Można za to spodziewać się strukturalnego zwiększenia premii za ryzyko, okresu spowolnienia gospodarczego oraz dezinflacji.
W 2011 roku, zanotowaliśmy stagflację, w wyniku: pogłębionych działań zwiększających podaż pieniądza w USA oraz  delewarowaniem firm i konsumentów. Cała para poszła w gwizdek, czyli pieniądze zostały zainwestowane w surowce i żywność. Szczęściem, część krajów EM a i niektóre rozwinięte rozpoczęły obronę przed wzmożoną inflacją poprzez zacieśnianie polityki pieniężnej dzięki czemu można teraz politykę luzować.
Spadające wskaźniki PMI sugerują już ocieranie się o recesję, ale żadne prognozy, zarówno instytutów, biur maklerskich i banków nie potwierdzają szerokiej recesji rozumianej jako ujemną dynamikę PKB. Póki co konsensus rynkowy to spowolnienie oraz niższa inflacja, czyli dezinflacja. Taki scenariusz może być dobrym momentem na wejście na rynek, gdyż zarówno PMI jak i indeksy giełdowe wyprzedzają zmianę koniunktury na około 6-9 miesięcy. Warto zauważyć, że podczas gdy cały świat ulega spowolnieniu i pogrąża się w coraz czarniejszych scenariuszach USA zaczynają wykazywać oznaki ożywienia. Długo by mówić ile czasu potrzeba aby ożywienie w USA przełożyło się na ożywienie w reszcie świata ale bez wzrostu w USA nie ma wzrostu w Azji i pradoksalnie w Europie. Na razie więc bez QE3 udało się osiągnąć pożądany przez cały świat efekt.

Z europejskiego punktu widzenia najlepiej by oczywiście było aby Euro osłabiało się dalej, pozwoliłoby to Niemcom i Francji na zwiększenie eksportu i niejako zwiększenie w ten sposób konsumpcji krajów ościennych. W 2012 roku najprawdopobnie należy więc spodziewać się osłabienia Euro o około 10-20%. Jeśli Euro będzie osłabiać się w wyniku już poluzowanej polityki pieniężnej (a przypomnijmy mamy historycznie najniższe stopy procentowe), to dodatkowe działania zwiększające podaż pieniądza nie będą potrzebne, w przeciwnym przypadku należy oczekiwać dalszych działań ECB, w obu przypadkach rynek będzie potrzebował oswoić się ze zmianami.
Harold Camping, 89-letni amerykański badacz Biblii, twierdzi, że koniec świata rozpocznie się 21 maja 2011 r i trwać będzie aż do 21 października tego roku.
Taki okres na koniec świata, pokrywałby się z wyprzedażą akcji jaką ostatnio mamy od maja/października, prawie co roku. Paradoksalnie w 2012 roku można pewnych zawirowań oczekiwać również w styczniu, ze względu na globalny brak płynności. Warto podkreślić, iż Polski rynek może zachowywać wyższą zmienność niż Europa i USA, ( co pokazują ostatnie sesje, gdzie beta wynosi 2), ze względu na wzrost ryzyka politycznego (podatek od miedzi i srebra) i brak bodźców do poprawy kondycji finansowej spółek, warto podkreślić, że Polska znajduje się na samym końcu listy w rankingu spółek porpawiających wyniki, wynika to z niskiej dynamiki konsumpcji ze wgledu na wzrastajace bezrobocie oraz spadającej dynamiki akcji kredytowej. Niskie inwestycje oraz spadająca dynamika kredytu dla gospodarki nie poprawia sytuacji. Tak więc aby Polska stała się znów krajem silnie rosnącym potrzebne jest ustabilizowanie złotego, zwiększenie bodźców na konsumpcję, w tym inwestytcji przedsiębiorstw.